Napisz do nas!

redakcja@archeologiaegiptu.pl

Nasi Partnerzy

Malarskie fascynacje Egiptem

aktualizacja 3 IX 2009

Aleksander Furtak

Jakiś czas temu Muzeum Narodowe w Warszawie zaprezentowało około 400 prac plastycznych czerpiących inspirację ze sztuki Orientu. Była to pierwsza tego typu wystawa w Polsce, kraju przeszytego tradycją literatury historycznej, która od romantyzmu począwszy aż do wieku XX żywiła się niesłabnącą fascynacją kulturą Bliskiego Wschodu. Do niedawna powstałe wówczas wytwory artystów traktowano z pobłażaniem i zamykano w muzealnych piwnicach, gdzie wiele z nich przeleżało całe lata po to, aby w dniu dzisiejszym ujrzeć znów światło dzienne, jako docenione dzieła sztuki akademickiej. Niewątpliwie dobrze się stało, że przypomniano sobie o tych setkach płócien XIX-wiecznych, ponieważ dzisiejszy zwiedzający galerie sztuki starożytnej ma możliwość odnalezienia zagubionych pierwiastków, które wspólnie złączyły się na całokształt kulturowego dziedzictwa europejskiego.

W początkach XIX stulecia pewnego światła nabiera element, do tej pory lekceważony i przybity szarżą triumfującej grecko-rzymskiej – klasycznej – starożytności. W dobie podboju Egiptu przez Napoleona wychodzi z ciemności zdrowszy i bardziej kompetentny odbiór, oskubany z przesądów, niedorzecznych  mitów o ciemnych i zaślepionych kulturach Wschodu Starożytnego. Nie obywa się to powtórne zainteresowanie “początkami” bez groteskowych nieporozumień, czego świadectwem są dzieła artystów orientalistów,  m.in. te zaprezentowane w Warszawie. Postacie często nabierają cech charakterystycznych dla klasycznego ideału piękna. Postacie egipskich księżniczek, noszą rysy modeli osobiście znanych artystom, przyodziane w stylizowane stroje, ukazane są w ukształtowanych poprzez wieki pozach typowo klasycznych, np. w kontrapoście. W tło wplatane są elementy odsyłające wyobraźnię widza do kraju nad Nilem.

Tak jest w przypadku dzieła “wciśniętego” pomiędzy łuk i jedną z kolumn we wiedeńskim Muzeum Kunsthistorisches, fresku autorstwa Gustava Klimta (link do ilustracji http://images.artnet.com/images_US/magazine/features/davis/davis11-17-6.jpg)

Po zdobyciu złotego medalu za dekorację Burgheater artysta wraz z bratem Ernstem i Francuzem Matschem dostali zlecenie na dekorację monumentalnej klatki schodowej tegoż muzeum. W dziele uwidocznił się niezwykły kunszt i artystyczna wrażliwość Klimta, który zdołał zmierzyć się z historycznym tematem w sposób wolny od akademickich wzorców i nawyków zazwyczaj odciskanych w tego typu przedstawieniach, jednocześnie rozwijając swój własny charakterystyczny styl, nawiązujący do symbolizmu. Elegancki linearyzm, któremu dał wyraz w Alegorii sztuki egipskiej, namalowanej około 1890 roku, stał się wkrótce manifestem artystycznym zarówno malarza, jak i Secesji Wiedeńskiej – stowarzyszenia, które Klimt osobiście założył.

Tematem dekoracyjnego cyklu jest rozwój sztuki od starożytnego Egiptu do końca włoskiego cinquecenta, a każdą z epok reprezentują alegorie w postaci kobiecych figur. Każda z nich ma na sobie bogate szaty i otoczona jest przedmiotami nawiązującymi do charakteru wiedeńskiej kolekcji.

Iluzorycznemu modelunkowi twarzy figur alegorycznych towarzyszą nienaturalne proporcje ich ciała, podkreślone często właśnie przez ciężkie szaty, w które zostały odziane. W tym konkretnym przypadku biodra postaci zdają się być zbyt szerokie i przedłużone, co bynajmniej nie odbiera im tajemniczego uroku. Klimt z niezrównaną maestrią techniki malarskiej posługuje się tu rodzajem eklektycznego naśladownictwa, przywołując z niezwykłą fantazją dzieła takich mistrzów, jak Giovanni Bellini, Melozzo da Forli, Luca della Robbia i Botticelli. Trzeba przyznać, że Klimt dość dobrze znał kulturę starożytną, o czym świadczyć mogą chociażby napisy na sarkofagach, statuetki i papirusy, na tle których umieścił postać nagiej kobiety. Dzieło traktowano jako dekorację, stąd jego umiejscowienie, choć nie zdziwiłaby chyba nikogo opinia, że obraz spokojnie nadawałby się do odrębnej ekspozycji… znacznie niżej i łatwiej dostępny. W obecnym stanie sprawia wrażenie przyćmionego wspaniałością całej dekoracji, w której stanowi tylko jeden z wielu elementów.

Nieco inny sposób ujęcia i wykorzystania akcentów egipskich zastosował w namalowanym w roku 1886 obrazie Edgar Degas. Przedstawiany portret  jedynej córki przyjaciela Degasa, który był malarzem, kolekcjonerem sztuki i przedsiębiorcą, ma wyraz bardzo pastelowy, co nie jest przypadkowym skojarzeniem z uwagi na prowadzone wówczas przez artystę eksperymenty z pomocą tej techniki.

Panna Hélčne Rouart pozuje oparta o krzesło w gabinecie (faktycznie była to biblioteka) wypełnionym cennymi dziełami z kolekcji swego ojca (link http://www.impressionism-art.org/data/media/134/degas-edgar-38.JPG).

Widoczna po lewej stronie obrazu rzeźba, najprawdopodobniej drewniana z pozłacaną twarzą to wyobrażenie zbliżone do znanych posągów Ptaha-Ozyrysa-Sokarisa. Dwóch kolejnych eksponatów, zamkniętych wraz z rzeźbą widoczną na bliższym planie w jednej szklanej gablocie, niestety nie widać zbyt wyraźnie – z pewnością o ich charakterze można snuć tylko ciche domysły.

Portret, znacznie odmienny od dzieła Klimta, nosi wyraźne znamię impresjonistyczne. Ciepłe barwy są silnie nasycone i rozmyte. Artysta posłużył się w niektórych partiach (postać kobiety i oparcie krzesła) wyraźnym odznaczeniem szkicowych krawędzi, zamykając w ich obrębie rozlane barwy. Rola egipskich elementów jest tutaj zgoła inna. Stanowią bezpretensjonalny i nieco ignorowany sztafaż, jakby model został przyłapany i zmuszony do prędkiej „fotografii” bez znaczenia. To tylko pozory.

Gablota z dziełami zdecydowanie odsyła nas do zainteresowań ojca Panny Heleny, której strój nie jest ani zbyt dokładnie namalowany, ani nie grzeszy bogactwem, które można by zaprezentować w tak wyśmienitej chwili jak pozowanie do portretu. Możemy to sobie tłumaczyć obecnością towarzyszących postaci egipskich posągów: to one wyczerpują prezentację zamożności klientów artysty. Zresztą Degas nie przepadał za malowaniem wytwornej odzieży, jak to czynili zazwyczaj zawodowi malarze-portreciści. Skupiał się raczej na przedstawieniu subtelności postaci, co nie zawsze podobało się modelom. Zwiedzający, który przygląda się portretowi, odnieść może wrażenie wyraźnego uwielbienia modelki dla sztuki znad Nilu. Jakkolwiek wyglądał faktyczny jej stosunek do egipskich cudów, można być pewnym, że przyjaciel Degasa chciał uwiecznić na obrazie najcenniejsze dla siebie skarby własnego życia, dlatego polecił córce pozowanie w gabinecie…

Panna Helena wkrótce po tym, jak pozowała, wyszła za mąż, zaś dzieło najprawdopodobniej nie spełniło oczekiwań zleceniodawców, skoro zmuszone było przeleżeć 30 lat w pracowni malarza, aż do jego śmierci. Nie docenili współcześni – uwielbili znawcy impresjonizmu. Taki los spotykał nie tylko Degasa. Dziś obraz można oglądać w National Gallery w Londynie.

Co łączy przedstawione dzieła? Formalnie dzieli je wszystko, poza nawiązaniem do sztuki egipskiej. Wspólną cechą jest wybicie się wśród niezliczonej ilości wspomnianych przeze mnie na początku prac “orientalizujących”, które od swego stworzenia w XIX stuleciu większość czasu przeleżały w piwnicach. Dłużej niż 30 lat…

Podziel się:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip

REKLAMA

Polecamy wyjątkowy film o Egipcie!