Napisz do nas!

redakcja@archeologiaegiptu.pl

Nasi Partnerzy

Relacja III – Aleksandria

26 – 29.1. 2005

Jesteśmy w Aleksandrii. Jutro przemieścimy się już do Minja w środkowym Egipcie. Ostatnie dni obfitowały w wiele ciekawych wydarzeń. Całą środę spędziliśmy w tzw. Kairze muzułmańskim. Natknęliśmy się na bardzo sprytnego naciągacza i fałszerza historii w jednym. Długo by opowiadać, w każdym razie dość skutecznie udało się mu nam wmówić, iż meczet do którego nas zaprowadził do tzw. meczet błękitny. Po pewnym czasie okazało się, gdy kontynuowaliśmy spacer już bez niego, że dopiero ten następny był faktycznie Błękitnym, a wstęp do niego jest całkowicie bezpłatny w przeciwieństwie do tego pierwszego :-) To tylko przestroga dla podróżnych z Polski.

W autobusie do Aleksandrii firmy West Delta otrzymaliśmy bardzo miły poczęstunek. Niestety okazało się, ze kosztuje i to równowartość ceny biletu. Czasami można odnieść wrażenie, ze każdy czai się na nasze pieniądze, a formuła z serialu “Z archiwum X” – “trust no one” jest tu jak najbardziej na miejscu. Tak czy owak Aleksandria zrobiła na nas bardzo dobre wrażenie. W porównaniu z Kairem panuje tutaj błogi spokój i cisza. Dodatkowo mamy fantastyczny widok z okna i balkonu “hotelu” – na morze i fort Qaitbeja. Żyć nie umierać! I jest oczywiście baaardzo ciepło. Dziś nawet trochę popadało deszczu i niebo było zupełnie zachmurzone. Trudno się oddycha w takiej duchocie!

A co udało się nam zobaczyć? Dużo. Przede wszystkim Kom el-Dikka gdzie od kilkudziesięciu lat prowadzą prace Polacy z dr Majcherkiem na czele. Niestety nie udało się zaaranżować spotkania, gdyż pan doktor miał w tym dniach wykład w Kairze. Ale jak się mówi, nie ma przypadków i dziś przy wejściu do kafejki internetowej spotkaliśmy dwójkę archeologów z Polski pracujących na Kom el – Dikka.

Zobaczyliśmy także monumentalną bibliotekę aleksandryjska, zbudowaną z pomocą międzynarodową. We wnętrzu znajduje się też muzeum starożytności i masa innych atrakcji. Można też bez problemu przemieszczać się pośród milionów ksiąg porozmieszczanych w olbrzymiej hali biblioteki. Kolekcja na miarę starożytnej biblioteki, która stała niegdyś w Aleksandrii! Bardzo przyjemna jest wizyta w muzeum Grecko-Rzymskim pod warunkiem, ze zwiedzanie rozpocznie się z samego rana, gdyż później zjawiają się liczne autokary wypełnione turystami z całego świata. Jednakże w Aleksandrii jest duża ilość obiektów zabytkowych, które można podziwiać w ich pierwotnym położeniu – oprócz Kom el- Dikka jest też groteskowe miejsce zwane katakumbami Kom asz-Szuqafa. Piszącemu te słowa udało się na chwile zagubić pośród tuneli co nie przydarzyło się w piramidach :-) Poza tym jest jeszcze fort Qaitbeja umiejscowiony w tym samym miejscu, gdzie w starożytności znajdował się jeden z siedmiu cudów tegoż świata – latarnia Faros. Obecnie do zwiedzania udostępniono surowe wnętrza twierdzy. Nie ma tutaj w zasadzie turystów z Europy. Dominują za to liczne rodziny i zakochane pary Egipcjan będące zapewne na wakacjach, urlopach, randkach…

Piękna jest architektura miasta, przywodząca na myśl początki ubiegłego wieku. Czas jakby sie zatrzymał. Niestety pora opuszczać to miasto. Jedziemy na południe. W Luksorze gdzie pojawimy się za kilkanaście dni jest ponoć 35 stopni! Jest to mimo wszystko lepsza perspektywa niż sroga polska zima.

A teraz z zupełnie innej beczki: Zgodnie z obietnica, zamieszczamy dokładny opis pysznych deserów, które umilają nam czas wolny od zwiedzania. Należałoby zacząć od typowego lokalnego przysmaku jakim jest mahalabija, czyli pudding ryżowy z wiórkami kokosowymi lub orzeszkami. Może być ów deser podawany na ciepło bądź zimno, rzecz gustu. Przygotowanie owego deseru nie jest wcale takie trudne, można zamówić mahalabije w prawie każdym lokalu z branży gastronomicznej, kupić gotowy pudding w proszku bądź wykonać go samemu. Wystarczy użyć 3 szklanek zimnego mleka, szklanki ryżu i dodatków w postaci wiórków kokosowych bądź orzeszków. Aby deser miał bardziej kokosowy smak, można użyć jednej szklanki mleczka kokosowego, będzie wtedy bardziej aromatyczny.

Drugim przysmakiem, jakim delektowaliśmy się, był deser omm ali, czyli bulka kukurydziana namoczona w mleku, z cynamonem, wiórkami kokosowymi i orzeszkami, delikatnie zapiekana i podawana na ciepło. Inna odmiana puddingu może być cream caramel, czyli nic innego jak krem karmelowy, bardzo słodki, ale delikatny w smaku. Oprócz typowych deserów, wielkim powodzeniem cieszą się soczki świeżo wyciskane. Aby taki soczek otrzymać, należy udać się do “soczkami”, gdzie oferowany jest szeroki wybór soków. Bardzo dużą popularnością wśród uczestników wyprawy, cieszą się soki z bananów, truskawek i mango. Dodatkowa atrakcja dla podniebienia są mixy owocowe, czyli deserki z owoców wymieszanych z soczkami. Pycha!!! Podsumowując – mamy się bardzo dobrze!
Zakamarki Kairu…
fot. S. Zdziebłowski
“Kair muzułmański”
fot. S. Zdziebłowski
Wnętrza fortu Qaitbeja w Aleksandrii
fot. S. Zdziebłowski
Aleksandria; kolumna Pompejusza
fot. S. Zdziebłowski
Podziel się:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip

REKLAMA

Polecamy wyjątkowy film o Egipcie!