31.I.2005
Po spektakularnym dotarciu na miejsce przeprawy promowej, należało się przemieścić na drugi brzeg. Nasze dwa auta, czyli taksówka i Chevrolet, wtoczyły się na pokład, a my zajęliśmy miejsca “widokowe”. Oprócz bardzo zainteresowanych naszymi osobami mieszkańców, byliśmy jedynymi turystami na promie. Dodatkowa atrakcja dla nich zapewne była eskorta tak licznej policji. Grunt, że dotarliśmy cali i zdrowi na drugi brzeg, konkretnie do wioski al- Till skąd już tylko kilkaset metrów dzieliło nas od Achetaton. Szczerze mówiąc byliśmy nastawieni na natarczywe przyjęcie przez dzieci wyplatające koszyki ( o czym dowiedzieliśmy się z przewodnika), ale nasi kochani policjanci szybciutko się z ta gawiedzią uporali. Teraz wystarczyło tylko dodać gazu i już byliśmy pod kasami biletowymi. Najwygodniej zwiedza się miasto Echnatona samochodem, gdyż zabytki są porozrzucane na przestrzeni wielu kilometrów. Nasza wizytę w Horyzoncie Atona rozpoczęliśmy od grobowców południowych. Na początku kapitan z gafirem (strażnik egipskiej służby starożytności – SCA) otworzyli przed nami “wrota” do grobowca arcykapłana Merire I. Oczom naszym ukazały się płaskorzeźby przedstawiające Merire i jego żonę Tenro. Na uznanie zasługują oryginalnie zachowane kolumny z głowicami papirusowymi oraz czysto “amarneńskie” reliefy przedstawiające Echnatona i jego rodzinę. Niestety, kapitan nie zezwolił na wykonywanie zdjęć wewnątrz, ale wobec desperacji jednej z nas (postanowiła przerysować reliefy, co groziło dłuższym pobytem w tym miejscu), łaskawie przyzwolił na pstrykniecie dosłownie 3 zdjęć.
Następnym miejscem był grobowiec, którego właścicielem był królewski lekarz Pentu, w środku którego również znajdowały się ciekawe reliefy, aczkolwiek zachowane w nieco gorszym stanie, na skutek upływającego czasu oraz wrogów Echnatona, niszczących później jego dzieło. Ostatnim z grobowców południowych, które zobaczyliśmy, był należący do arcykapłana Panehesiego. Dodatkowa atrakcja było dojście do niego 50 metrowa ścieżką prowadząca wzdłuż klifu, z której roztaczał się zapierający dech w piersiach widok na pozostałości Amarny. Wewnątrz grobowca zobaczyliśmy przedstawienia, na których miedzy innymi widać rodzinę królewską modlącą się nad służbą. Urok tego miejsca psuje fakt, ze zostało one zaadaptowane przez Koptów jako kaplica, co niestety troszkę podniszczyło stan ogólny wnętrza.
Następnie zostaliśmy wszyscy zapakowani do policyjnego wehikułu i pomknęliśmy wiejskimi ścieżkami, na sygnale, balansując między przerażonymi dziećmi, staruszkami i owcami, które w popłochu umykały spod pędzących kół samochodu. Dotarliśmy do pałacu północnego, niegdyś należącego do królowej Nefertiti. Zobaczyliśmy najlepiej zachowana pozostałości budowli, fundament sięgający miejscami około półtora metra wysokości. Niestety teren pałacu jest obecnie odgrodzony przy pomocy bardzo ostrego drutu kolczastego, który dość skutecznie uniemożliwia przedarcie się do wnętrz. Jadąc na miejsce w którym znajduje się rezydencja królewska i prywatne sanktuarium, mijaliśmy po drodze cmentarz muzułmański, gdzie niegdyś mieściła się Wielka świątynia Atona. Hmm, z pałacu zostało niewiele, tylko półtora kolumny i parę cegieł, ale i tak świadomość, ze stoi się w miejscu, gdzie niegdyś Echnaton i Nefertiti oddawali cześć Atonowi, spowodowała występowanie “motylków” w brzuszku u najmłodszej uczestniczki naszej wyprawy.
Później pognaliśmy nasza policyjną rakietą do królewskiego grobowca oddalonego od centralnej części miasta o około 5 km. Droga wiodła wśród Wadi al- Muluk, więc szybka jazda wśród otaczających nas skal, na każdym z nas wywarła duże wrażenie. Grobowiec był akurat poddawany procesowi konserwacji przez ekipę egipskich specjalistów, ale mimo to mogliśmy wejść do środka i zobaczyć częściowo zachowane reliefy przedstawiające rozpacz królewskiej pary po stracie córki Maketaton. Bardzo pomocni okazali się policjanci podczas przemieszczania się po ciemnych pomieszczeniach grobowca- zawsze służyli swym silnym ramieniem (kobietom w naszej ekipie).
Ostatnim już miejscem, do którego się udaliśmy, był niedokończony grobowiec Aj. Zdecydowanie najpiękniejszy, z prawie w całości zachowanymi cudownymi reliefami, przedstawiającymi rodzinę królewską w oknie pojawień, Boskiego Ojca Aj i jego żonę oraz szczegóły z życia codziennego Amarny. Duże wrażenie robią również w całości zachowane i bogato dekorowane kolumny papirusowe.
Zakończyliśmy zwiedzanie Amarny i tym samym spełniło się jedno z największych marzeń Dagmary K.
Innym bardziej przypadła do gustu brawurowa jazda Chevroletem
Obiecana relacja z arabskiego filmu… już wkrótce (bukra Insz Allach)
fot. D. Kapitaniuk
Wielka świątynia Atona
fot. D. Kapitaniuk
Z Wielkiej świątyni Atona pozostało do dziś niewiele…
fot. D. Kapitaniuk











