Napisz do nas!

redakcja@archeologiaegiptu.pl

Nasi Partnerzy

Relacja IV – Środkowy Egipt

30.I – 2. II. 2005

Komputery w Egipcie są… irytujące!!! Przed chwilą zniknęła relacja nr 4 spisana niemal w całości. Poza tym nadal nie ma możliwości używania polskich znaków. Cóż, trudno nie być rozgoryczonym… Postaramy się wiec zrekonstruować tekst. Naszym kolejnym celem stał się środkowy Egipt. Wizytę w tym zakątku generalnie rzecz biorąc odradzano nam, a realia naświetlano jako nie najciekawsze. Zatem nasza grupa jest dzielna, silna, waleczna, nieustraszona i w ogóle fajna! :-) W przewodniku Lonely Planet grupy przyjeżdżające do Minja określono jako typu adventure! Koniec z tym chwaleniem. Jak tam było? Minja bardzo nas zaskoczyła i to pozytywnie. No może nie środkiem transportu – pomimo, ze bilety autobusowe zakupiliśmy bez problemu (Upper Egypt Travel) to sam stan pojazdu pozostawiał wiele do życzenia – w środku walały się śmieci, siedzenia były rozklekotane. Byliśmy jedynymi turystami w autobusie. Podroż przebiegła jednak bez żadnych ekscesów, jedynie dziewczęta były nagabywane. Kiedy dojeżdżaliśmy na miejsce swą pomoc zaoferował nam pułkownik lotnictwa; towarzyszył naszej grupce podczas wędrówki po mieście, której celem było wyszukanie najtańszego hotelu. Wytypowany wcześniej przez nas dom noclegowy niestety legł w gruzach… Po kilku godzinach poszukiwań udało się wreszcie zatrzymać w przyzwoitym dwugwiazdkowym hotelu. Miejsce to było nadzorowane 24 godziny na dobę przez policje. Każde nasze wyjście do centrum odbywało się w towarzystwie uzbrojonego w krótkofalówkę tajniaka. Jego obecność cale szczęście okazała się zupełnie zbędna, gdyż mieszkańcy miasta spoglądali na nas bardzo serdecznie. Policjant przydawał się tylko w przypadku “napadu” hordy dzieciaków żądnych cukierków i długopisów.

Nazajutrz wybraliśmy się wynajętą taksówką do Amarny. Po opuszczeniu rogatek miasta nasz pojazd został zatrzymany przez patrol policji. Rozkazano wysiąść dwom osobom. Zaniepokoiliśmy się. Dlaczego? Czyżby rewizja osobista? Tymczasem dwie osoby były szczęśliwcami – od tego momentu podróżowały bowiem policyjnym Chewroletem, który ochraniał pozostałych uczestników objazdu będących w taksówce. Od tej chwili towarzyszył nam nieprzerwanie. Okazało się, ze kierowca (kapitan) miał wyjątkowo ciężką nogę, tak że taksówka ledwo nadążała za “ochrona”. Należy dodać, że w Chevrolecie na pace siedziało dwóch uzbrojonych po zęby młodych funkcjonariuszy. Wszelkie zatory na drodze pokonywaliśmy gładko – wystarczył dźwięk syreny i klakson. Rozpędzony pojazd wzbudzał powszechny szacunek i grozę zarazem! Poczuliśmy się trochę jak w filmie przygodowym. Tym sposobem dotarliśmy na miejsce. Ale szczegóły na temat miasta faraona-heretyka zamieścimy w kolejnej relacji.

Wyjazd z Minja okazał się nie taki prosty. Przybyliśmy na dworzec kolejowy na godzinę przed planowanym odjazdem. Jednakże pociąg uległ awarii w Kairze – podobno się w ogóle wykoleił! Po dziewięciu godzinach oczekiwania na dworcu w towarzystwie wyspecjalizowanej ochrony wsiedliśmy do zapełnionego pociągu. Mieliśmy świetne miejsca siedzące – na korytarzu :-) Po czterech godzinach spoczęliśmy w wygodnych fotelach lotniczych. Ulga! Polecamy wizytę w “warsie”. Pracują tam najlepiej poinformowani barmani nad Nilem. Nie dość, ze znają podstawy polskiego to jeszcze wiedza z którego kraju pochodzi pasażer. Jeśli chodzi o toaletę to należy zaznaczyć, iż także w Egipcie nie rozwiązano problemu opadającej klapy. Udręka dla kulturalnego mężczyzny!!! A w kolejnej relacji – AMARNA i wrażenia z filmu made in Egypt.

Czytaj dalej<<<

Panorama w rejonie Środkowego Egiptu,
fot. S. Zdziebłowski
W drodze… widok z okna pociągu,
fot. S. Zdziebłowski
W miażdżącej większości Amarna wygląda dzisiaj właśnie tak…, fot. S. Zdziebłowski

Podziel się:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip

REKLAMA

Polecamy wyjątkowy film o Egipcie!