Napisz do nas!

redakcja@archeologiaegiptu.pl

Nasi Partnerzy

Listy Kazimierza Nowaka z Egiptu

16 X 2009

Dzięki wydawnictwu Sorus prezentujemy nigdy dotąd nie publikowane fragmenty listów Kazimierza Nowaka pisane podczas podróży rowerem po Egipcie w 1932 roku.



Przeczytaj też: recenzja książki Nowaka i odpowiedź na nią napisana przez T. Szmajdę z wydawnictwa Sorus.



FRAGMENTY LISTÓW KAZIMIERZA NOWAKA Z EGIPTU:

13 września 1932

„…. żeby nie to, ze sezon jeszcze się nie zaczął, to może więcej bym zyskał(myśli o sprzedaży zdjęć), ale w Luxor jeszcze piekielnie pali słońce, kto miał za co, siedzi nad morzem, albo w Europie, a bieda pomóc nie może. Sezon tutaj zaczyna się dopiero 15 listopada.”

14 września,

…”Wiesz Maryś, że tu tyle cudownych ruin, ale fotografować nie wolno, żądają biletu wstępu wszędzie, i to po 10 złotych, 15 złotych, a ogólny bilet wstępu, aby tylko zobaczyć, kosztuje 1 funt 80/100, czyli coś ok. 60 zł, a potem łodzie na przejazd Nilu. Oprócz tego i za pozwolenie fotografowania zapłacić kupę pieniędzy, a więc rezygnuję ze wszystkiego, a za to, może w Asuan zacznę pracować nowym aparatem(właśnie oczekiwał na contax), którym  kraść zdjęcia bardzo łatwo. Zresztą temat starożytności tutaj  jest zanadto znany, i kto wie, co by ze zdjęcia zrobiły redakcje, a do tego w takie piekielne jasne dnie bez filtra i tak nic porządnego na kliszę dostać nie można.”

17 września,

Luxor,

…”Choć trudno tu ze zdjęciami, naród zepsuty i na każdym kroku wyciąga chciwe łapy po „bakszysz”, a że nie mam pozwolenia na zdjęcia, więc trzeba ukradkiem przekradać się do miejsc zalecanych. Zrobiłem najpierw zdjęcie tu, w Luxor ruiny starożytnej świątyni, a potem nabiłem klisze, i z pełnymi kasetami popłynąłem Nil, udając się do Teb.

Zrobiłem właściwie tylko jedno zdjęcie kolosalnych figur (coś 16 m wysokich), ale w trzech pozach, na jednym zdjęciu  i ja jestem…. O ile na obrazku potem będzie to, co widziałem w matówce nie będzie mi żal ani grosza, ani trudy, jakim opłaciłem zdjęcie.

Pomyśl, kolosalne te figury leża na polu zalanym wylewem Nilu, a od drogi oddzielone głębokim rowem. Sam sobie rady dać nie mogłem, nająłem robotnika po długich targach (za ok. 2 złote), i myśląc o „Ilustracji’ (czasopismo).

Ubranie moje i aparat, oraz klisze (kilka kilogramów), niósł Fellach na głowie, a ja tylko koszulę na głowę zarzuciłem brnąłem za przewodnikiem. Nogi grzęzły w głębokim mule, który dołem osiadł. Kilka razy skaleczyłem stopę o ostre ściernisko „durry” (roślina podobna nieco do kukurydzy, a ziarno służy za mąkę). Słońce paliło ogniem, brodziłem, szukając miejsca do zdjęcia. Jest to jedno z najtrudniejszych zdjęć w Afryce zrobionych. Oby tylko się udało.”

Podziel się:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip

REKLAMA

Polecamy wyjątkowy film o Egipcie!