Szybka nawigacja

Napisz do nas!

redakcja@archeologiaegiptu.pl

Nasi Partnerzy

Thor Heyerdahl, Ekspedycja Ra, Iskry, Warszawa 1974

Szymon Zdziebłowski

Książki Heyerdahla czyta się jednym tchem. Mamy tu wszystkie elementy bestsellerów: przygodę, wątek historyczny, śmiałą hipotezę, a co najciekawsze, jego książki to w zasadzie opowieści o archeologii eksperymentalnej. W dodatku w skali makro. Heyerdahl nie udowadnia w jaki sposób łupano krzemienie czy wypalano naczynia ceramiczne. Norweg po prostu żegluje. W tym konkretnym przypadku na płaskowyżu Giza poprosił o skonstruowanie przez specjalistów znad jeziora Czad łodzi, która miała być odwzorowaniem trzcinowych jednostek pływających z czasów faraonów i  je poprzedzających. Skompletował załogę i… wyruszył przez Atlantyk ku Amerykom.

Heyerdahl był jednak postacią kontrowersyjną. Z pomocą kunsztu pisarskiego chciał udowodnić swoje dyfuzjonistyczne teorie. Elementem spajającym wiele kultur miała być podróż morska. Heyerdahl dopatrywał się podobieństw między cywilizacjami na każdej płaszczyźnie – od kultury materialnej po język. Często jego dociekania można uznać ze naciągane, ale lepszy łącznik cywilizacyjny w postaci podróży morskiej aniżeli dänikenowskiego dysku latającego. Również za pomocą tej książki Norweg udowadnia, że ludzie mieli możliwość międzykontynentalnej (Afryka – Ameryka) podróży za pomocą najbardziej prymitywnych technologii. Nie udowadnia, że tak musiało być, ale że było to możliwe. Zadaniem archeologów jest zastanowić się czy można na tego typu hipotezy znaleźć poparcie.

Heyerdahlem kierowały również inne pobudki podczas organizowania ekspedycji Ra: „Papirusowy statek dryfujący po morzu w mocy żywiołów może stać się mikroświatem, praktyczną próbą udowodnienia, że ludzie potrafią współpracować pokojowo niezależnie od narodowości, religii, koloru skóry i poglądów politycznych, jeśli tylko we własnym interesie zrozumieją, że jest koniecznością walczyć dla wspólnej sprawy.” Zatem miał być to swoisty apel o porozumienie między narodami i pokój na świecie w samym środku zimnej wojny i konfliktu zbrojnego w Wietnamie. I tak statek nazwano Ra na cześć boga słońca, a na jego pokładzie znalazło się siedmiu mężczyzn różnych narodowości, którzy pomimo że wywodzili się z najróżniejszych kontekstów kulturowych przetrwało wspólnie całą, niejednokrotnie mrożącą krew w żyłach, podróż. Co prawda barka Ra nie dotarła do brzegów Ameryki – zrobiła to dopiero jej następczyni Ra II. Co tym samym udowodnił Heyerdahl? Łodzie z papirusu były w stanie przez kilka miesięcy płynąć przez otwarty ocean. Pytanie brzmi – czy temu wyzwaniu sprostaliby nasi przodkowie?

Podziel się:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip

REKLAMA

Polecamy wyjątkowy film o Egipcie!