Szybka nawigacja

Napisz do nas!

redakcja@archeologiaegiptu.pl

Nasi Partnerzy

Rick Riordan – “Ognisty tron”

30.10.2011

Kolejna, druga odsłona przygód dwójki nastolatków, w których rękach są losy całego świata, ujrzała światło dzienne. “Ognisty tron” to książka będąca kontynuacją Kronik Rodu Kane. To taka niezwykła rodzinka silnie spowinowacona z faraonami, a nawet bogami starożytnego Egiptu. O pierwszej odsłonie przygód Sadie i Cartera pisałem jakiś czas temu.

Z bohaterami spotykamy się w momencie, gdy świat stoi na krawędzi zagłady. Równowaga boskiego porządku Maat jest zachwiana, bóg Ra ledwie żywy w Duat, a wąż Apopis zamierza rozbudzić siły chaosu z pomocą Seta. Drugą osłonę przygód magów czyta się całkiem dobrze. Jednak wiemy, czego się spodziewać i na prawdę trudno o jakieś zaskoczenie po lekturze części pierwszej. Tak, autor znów się przyłożył do tekstu. Mamy ponownie ciekawe nawiązania do mitologii i podań egipskich, np. “Opowiadania o cudownych zdarzeniach” opiewających czasy budowniczego największej piramidy egipskiej – Cheopsa. W umiejętny sposób Riordan ukazał również różne aspekty bogów Egiptu, ich wielowymiarowość i niejednoznaczność. I tak Set nie jest tylko złem wcielonym – jest niezbędny, wbrew pozorom, do funkcjonowania Maat – porządku. To atut książki. Autor również poruszył kwestię Egiptu okresu rzymskiego i to w całkiem zabawny sposób, w kontekście niezadowolonych z losu pośmiertnego zmarłych z Doliny Złotych Mumii w oazie Baharija.

Do nowych, barwnych postaci w książce dołączył bóg karzeł – Bes. To wyjątkowo ciekawie rozrysowana postać, która niewątpliwie przypadnie każdemu do gustu. A o tym, że powieść jest świeżo napisana przekonają nas wstawki w rodzaju: Sadie słuchająca albumu Adele “21″ czy bogini Bastet wcinająca Whiskasa.

Książce ponownie, jak w przypadku części pierwszej, przyjrzał się na etapie redakcji egiptolog dr Andrzej Ćwiek i zadbał o porządne tłumaczenie hieroglifów (które pojawiają się gdzieniegdzie, zwłaszcza w momencie rzucania czarów). Natomiast z tyłu możemy zapoznać się z małym słowniczkiem objaśniającym trudniejsze terminy egiptologiczne.

Nie  udało się jednak Riordanowi uniknąć kilku pomyłek. Szczególnie jedna nie powinna się zdarzyć. Carter musi udać się odległe miejsce, określone jako Al-Hamrah Makan, co przetłumaczono z języka arabskiego jako, Miejsce Czerwonych Piasków. Autor co prawda nie musi znać płynnie arabskiego, ale warto byłoby to sprawdzić. I tak “makan” istotnie znaczy miejsce, ale dalej w tekście czytamy, że “hamrah” znaczy “piasek”. Nie jest to prawda. Jest to forma słowa oznaczającego “czerwień”. Więc miejscowość w istocie nazywa się po prostu “Czerwone Miejsce”, bo słowa oznaczającego piasek – ramla, po prostu zabrakło…

Akcja powieści rozgrywa się współcześnie, więc dziwny jest dla mnie opis ekspedycji udającej się do “odległej” oazy Baharija. Żeby się tam dostać bohaterowie jadą dżipem, potem na wielbłądach (bo nie ma nawet asfaltu!), zupełnie jakby było to co najmniej Dżebel Uwejnat. W rzeczywistości oaza ta jest stosunkowo blisko doliny Nilu. Wystarczy wskoczyć do kursujących stale na trasie Kair-Baharija autobusu (kilka dziennie) i po kilki godzinach jest się na miejscu. Ale nie brzmiałoby to pewnie przekonywająco. Przecież Dolina Złotych Mumii (ją autor opisał nadzwyczaj dobrze, łącznie z czasem odkrycia) musi być gdzieś na krańcach Egiptu.

Podsumowując. Jeśli podobała się Wam część pierwsza – sięgnijcie i po drugą. Jeśli natomiast nie znacie części pierwszej, w zasadzie możecie rozpocząć też od drugiego tomu, bo większość kwestii jest przywołana.

Książkę można zakupić bezpośrednio u Wydawcy (Galeria Książki) tutaj<<<

Szymon Zdziebłowski

Podziel się:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip

REKLAMA

Polecamy wyjątkowy film o Egipcie!