Szymon Zdziebłowski
Nakładem Wydawnictwa Galeria Książki ukazał się pod koniec lutego I tom z serii Kronik Rodu Kane zatytułowany “Czerwona Piramida” autorstwa Ricka Riordana. Nie jest to zwykła fantastyczna powieść przygodowa. Autor oparł całą fabułę o mitologię i historię Egiptu – ale nie w sposób bezmyślny i przypadkowy. Fascynacja autora mitologią – którą wykładał w szkole – jest tutaj wyraźnie widoczna. Dzięki temu bogowie nie są tylko bogami z nazwy, ale stoją za nimi te same przymioty, co w prawdziwych egipskich podaniach.
Fabuła nie jest specjalnie skomplikowana. Dwoje dzieci musi zmierzyć się z siłami chaosu, które mogą zapanować nad światem (a z pewnością co najmniej nad Ameryka Północną!) i go zniszczyć. Akcja rozgrywa się już za czasów strefy euro, czyli po 2001 roku – bohaterowie używają tej waluty w Paryżu. Świat bogów i jego odwiecznego konfliktu z ludźmi przeplata się przez całą książkę. Osoby, które pokochały “Władcę Pierścieni” z pewnością nie zawiodą się lekturą (swoją drogą to była pierwsza książka, którą przeczytał w dzieciństwie Riordan). Tyle, że w tym przypadku świat egipskiej mitologii przeplata się z fantastyką – a więc uwaga – nie wszystkie, wydawałoby się tajemnicze wydarzenia czy przedmioty są wyssane z palca! W tym miejscu warto wspomnieć o jednym z takich przypadków – Domu Życia. W powieści jest to miejsce szkolenia magów egipskich. I faktycznie – w starożytnym Egipcie istniała taka instytucja, chociaż niestety nie posiadamy na jej temat wyczerpujących danych. Z pewnością kopiowano tam święte księgi, szkolono kapłanów, skrybów, edukowano dzieci najwyższych urzędników. Można te miejsca uznać za akademię.
Prawdziwe są też stosowane w książce starożytne określenia w języku egipskim na poszczególne przedmioty, podobnie jak wypowiadane zaklęcia. Ciekawostką są ukazujące się od czasu do czasu na kartach książki hieroglify – ponownie, nie są to przypadkowe znaczki narysowane dla picu, ale realne hieroglify oddające znaczenie i dźwięk związane z tekstem obok.
Wielokrotnie na kartach książki mamy dowody na to, że autor faktycznie wgryzł się w tematykę starożytnego Egiptu. Mam na myśli nie tyle poprawnie opisanych bogów, czy zaświaty – (np. świetny opis Duat), co ogólną filozofię i podejście starożytnych Egipcjan do różnych dziedzin życia. Mam na myśli powszechny dualizm, cykliczność, wydawałoby się że sprzeczne ze sobą niektóre podania mitologiczne, czy moc stwórczą słów – zapisanych pismem hieroglificzny. Takich smaczków jest naprawdę mnóstwo i, co warte podkreślenia, pojawiają się w książce w najbardziej zaskakujących momentach.
Bohaterowie w czasie swych przygód przemierzają tysiące kilometrów – składają wizytę w Luwrze, Muzeum Brytyjskim, świątyni Luksorskiej czy… starożytnym Heliopolis (które w książce ma się dobrze i dziś tyle, że pod powierzchnią ziemi – wejście prowadzi z lotniska w Kairze!). Wyłączając fantastyczną fabułę, ponownie przemycono nam mnóstwa prawdziwych informacji o zabytkach, ich wieku czy fundatorach.
Jest nawet jedno nawiązanie do szefa egipskiego resortu starożytności – Zahiego Hawassa – “Główny archeolog Egiptu spekulował niedawno, że być może na razie odkryto jakieś trzydzieści procent starożytnych ruin w Egipcie. Prawda jest taka, że odkryli może jedną dziesiątą, i to wcale nie tę najciekawszą.”
Nie tylko Rick Riordan przyłożył się do opracowania książki. Zrobił to również polski wydawca, który zaprosił do konsultacji egiptologicznej specjalistę z Muzeum Archeologicznego w Poznaniu – dr. Andrzeja Ćwieka. Dzięki temu przekład terminów archeologicznych jest wiarygodny. Całość czyta się dobrze – w zasadzie jest to gotowy scenariusz filmowy i myślę, że autor pod takim kątem – obrazów i scen, napisał tą książkę. I to pewnie kwestia czasu, kiedy dojdzie do ekranizacji. Osoby znające w miarę mitologię egipską nieźle się uśmieją w kilku momentach (np. dusza ba przyrównana do drobiu), a te które nie mają o niej wiedzy – z niedowierzaniem sięgną pewnie po nią po lekturze “Czerwonej Piramidy”, by sprawdzić wiarygodność opisu.
Brak tylko trochę napięcia – w momencie gdy sięgamy po pierwszy tom – wiemy, że główni bohaterowie przetrwają (bo to I tom), a na skrzydełkach publikacji jest już zapowiedź kolejnej odsłony. Dlatego wszystko sprowadza się do tego – w jaki sposób uda się im przeżyć i zatryumfować?
Książka ta to kolejny dowód na to, że cywilizacja egipska nadal intryguje. A dalej posłużę się wypowiedzią jednego z bohaterów: “Najstarsze korzenie cywilizacji, w każdym razie zachodniej, znajdują się w Egipcie. Spójrz na piramidę na banknocie studolarowym. Spójrz na pomnik Waszyngtona – największy na świecie egipski obelisk. Egipt nadal żyje i ma się dobrze.”
I na koniec – w czasie lektury często pojawiają się rozbłyskujące w przestrzeni hieroglify. Cząstkę tej magii otrzymamy dzięki książce – zgaśmy tylko światło podczas nocnej lektury, zamknijmy ją na chwilę i spójrzmy na okładkę…
Książkę można zakupić bezpośrednio u Wydawcy tutaj<<<












