Przewodnik turystyczny
288 stron + 16 kolorowych wkładek. Około 250 fotografii. 8 map i planów
Wydanie I, 2008 r.

Z reguły we wstępach przewodników turystycznych czy innych popularnonaukowych publikacji obowiązkowo musi się pojawić sparafrazowane stwierdzenie Herodota, że Egipt to dar Nilu. Powtarzane jest to do znudzenia, więc osobiście nie czytam wstępów, bo wiadomo czego się spodziewać. Zagłębiając się w przewodnik Petera Zralka myślałem, że po prostu od razu przejdę ze wstępu do pierwszego rozdziału, ale przezornie spojrzałem na pierwsze stronice. I dobrze zrobiłem. „Od czasu piramid i Herodota, który w V w. p.n.e. napisał, że kobiety w Egipcie oddają mocz stojąc, mężczyźni przysiadając, kraj ten nie przestaje fascynować podróżnych.”-pisze Zralka. W zasadzie cały przewodnik napisany jest w ten nieco ironiczny i dowcipny sposób. Czyta się go jednym tchem, momentami jak powieść podróżniczą, a chwilami kryminalną.
Przewodnik jest naprawdę małą, poręczną książeczką. Na okładce nie widzimy oklepanych piramid, Sfinksa czy złotej maski Tutanchamona, tylko obrazek dnia codziennego ilustrujący klientów przed przydrożnym barze na trasie Qena-Safaga. Pierwsze wrażenie dotyczące przewodnika jest jak najlepsze. Otrzymaliśmy bowiem pierwszy w Polsce poradnik dla polskich turystów w Egipcie spisany od początku do końca przez Polaka. W dodatku nie jest napisany suchym językiem. Mimo że autor pozwolił sobie na dużą dawkę humoru to nie zapomniał, że funkcją książki jest przede wszystkim rzetelna informacja. Jak słusznie mówi tytuł – „Egipt dla turystów w Hurghadzie i Sharm el Sheikh (i nie tylko)”, myślę że przewodnik spełnia idealnie swoją rolę jako informator dla osób, które przyjechały głównie do Egiptu, aby pławić się pośród raf i plaż Morza Czerwonego. Nacisk położony na informacje dotyczące strefy od Port Saidu po Berenike-czyli pas wybrzeża. Opisano tutaj nie tylko główne ośrodki turystyczne – Hurghadę czy Szarm, ale również mniejsze a być może i bardziej atrakcyjne jak np. Dahab. Jeśli ktoś jest przerażony, że po kilku dniach śmiertelnie zanudzi się leżąc na plaży, autor przygotował obszerny informator na temat nurkowania, pełen naprawdę cennych uwag nie tylko dla początkujących. Oprócz tego można zapoznać się z nielicznymi atrakcjami, jakie proponują wspomniane ośrodki. Dosyć szczegółowo scharakteryzowano możliwości turystyczne jakie proponuje Synaj.
Osobiście zaimponowała mi wiedza autora na temat ludności beduińskiej zamieszkującej wschodni Egipt. Wiele cennych informacji znajdziemy tutaj również na temat przyrody. Ogromnym atutem jest wielka liczba fotografii – około 250.
Prawie sto stron poświęcono opisowo najciekawszym atrakcjom turystycznym w Egipcie skoncentrowanym w Dolinie Nilu. Ta część zdecydowanie została pomyślana o turystach, którzy mają jedynie kilka dni na zobaczenie najbardziej spektakularnych zabytków. I jest to kompendium, które moim zdaniem spełnia swoją rolę. Tym bardziej, że autor wielokrotnie na kartach książki odwołuje się do specjalistycznej literatury fachowej-głównie archeologicznej. Sam też studiował archeologię i egiptologię, co gwarantuje wysoki poziom merytoryczny wydawnictwa.
Odradzałbym typowym „plecakowiczom” zakupienie tylko tego przewodnika, gdyż zdecydowanie brakuje tu informacji na temat bazy noclegowej czy wiadomości na temat komunikacji. Te zagadnienia poruszane są tylko w ograniczonym zakresie. Dlatego dla trampów ta książka może stanowić dopełnienie do innego, bardziej konkretnego w opisanych wyżej kwestiach.
Nie udało się unikną kilku potknięć-i tak na 148 stronie autor pisze, że Hierakonpolis to miasto na „północy”, tymczasem wiemy, że leży ono pomiędzy Luksorem a Asuanem, zatem zdecydowanie na południu. Carter nigdy nie był głównym inspektorem prac archeologicznych w Egipcie, tylko raz na południu (z siedzibą w Luksorze), następnie na północy (w Kairze) (s. 164). Z pewną nonszalancją autor stosuje zamiennie różne formy tych samych nazw – np. w różnych wersjach pojawia się imię faraona Chefrena – s. 254-Khaefra, s.153-Khafra. To samo tyczy się organizacji, której przewodzi dr Zahi Hawass – raz jest to Najwyższa Rada d/s Starożytności (s.178), innym Najwyższa Rada Zabytków (s. 219). Zdziwiła mnie informacja zawarta na s. 217, że polscy archeolodzy skończyli już pracę przy w świątyni Hatszepsut 6 lat temu. Faktem jest, że prace trwają – właśnie rozpoczął się następny sezon badań! I jeszcze dość istotna kwestia-stolicą Egiptu nigdy nie było Abydos (to nekropola), jak pisze Zralka (s. 150), tylko pobliskie, a nigdy nie odnalezione przez archeologów This. Ale te uwagi w ogromie setek cennych i właściwych informacji tracą na znaczeniu.
Podsumowując. Z uwagi na niewielkie rozmiary przewodnika, a mimo to sporą dawkę cennych informacji, myślę że warto przed wyjazdem do Egiptu nabyć to wydawnictwo. Dodatkową zachętą jest stosunkowo niska cena-mniej niż 20 zł! Obojętnie czy wybieramy się z biurem podróży (wtedy może być to główny informator) czy indywidualnie (w tym przypadku traktując go jako cenne dopełnienie). Lekki, dowcipny styl pisania Zralka urzeka i można przez chwilę zapomnieć o otaczających nas cudownych zabytkach Egiptu i skrzących się setkami barw podwodnym światem Morza Czerwonego i zatopić w krainę niezwykłych anegdot dotyczących kraju faraonów. Może więc lepiej przeczytać książeczkę podczas lotu z Polski do Hurghady? Albo w drodze powrotnej?
Przewodnik można nabyć tutaj <<<
Szymon Zdziebłowski











