
20 IX 2008
Właśnie ukazała się, nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka, bardzo interesująca pozycja książkowa zatytułowana „Całkiem Bliski Wschód”. Po tym skomplikowanym, z politycznego i historycznego punktu widzenia obszarze, prowadzi nas Stanisław Guliński – absolwent Instytutu Filologii Orientalnej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Co ciekawe, autor spędził również trochę czasu w Egipcie będąc tłumaczem konserwatorów pracujących w Kairze pod auspicjami ARCE (American Research Centre in Egypt). Archeologia i historia Egiptu to nie tylko piramidy i faraonowie. To również fascynujące dzieje Mameluków czy Muhammeda Alego. I tak w rozdziale poświęconym Egiptowi Guliński doskonale wprowadza czytelnika w arkana nie tylko pracy konserwatorów i zawiłości współczesnego kraju nad Nilem, jak również wplata tutaj zręcznie w swą opowieść dzieje polityczne Egiptu ostatnich stuleci. Całość okraszona jest zabawnymi anegdotami.
Pomimo że Egiptowi poświęcony jest zaledwie jeden rozdział, jego wpływy są widoczne na całym Bliskim Wschodzie, czego autor daje wyraz na kartach swej książki. Skomplikowana historia współczesna tego obszaru geograficznego ukazana przez pryzmat przeszłości wydaje się dla czytelnika bardziej klarowna i przejrzysta. Opisywana książka stanowi doskonałe świadectwo, że takie abstrakcyjne nauki jak archeologia czy historia muszą zajmować istotne miejsce w rozumieniu mechanizmów rządzących światem. Doskonałym pomysłem jest umieszczenie słowniczka na końcu publikacji, gdzie można znaleźć wyjaśnienia skrótów czy krótkie notki biograficzne. Z najbardziej oczywistych błędów wytknąć można pewną rozbieżność dotyczącą położenia geograficznego Burumbul – miejscowości położonej nad Nilem, na wysokości oazy Fajum (mapa na s. 39), podczas gdy w tekście autor pisze, iż znajduje się ona w delcie Nilu (s. 47). Korektor wykonał świetną robotę, gdyż naliczyłem tylko jedną literówkę.
Każdy rozdział został napisany w innej konwencji. Wizytując Sudan autor wczuł się w postać sienkiewiczowskiego Stasia, w Turcji był po prostu przewodnikiem turystów, w Egipcie – tłumaczem konserwatorów. Całą książkę czyta się od deski do deski. Niestety zgrzytem w tym niemal doskonałym wytrychu do zrozumienia historii Bliskiego Wschodu jest zobrazowanie Iraku. Autor – tłumacz arabskiego, opisał swoje wrażenia z wyjazdu do tego kraju z kontyngentem wojsk polskich w 2003 roku. Już sam tytuł rozdziału jest przewrotny – „Irak na opak” i pierwsze słowa go otwierające: „A mnie się w Iraku podobało.” Potem jest niestety coraz gorzej i niby to dowcipnie Guliński opisuje pobyt z żołnierzami widziany niejako z perspektywy turysty będącego na wycieczce all inclusive, o czym świadczą podtytuły – np. „Wycieczki fakultatywne” czy „Noc iracka”, gdzie opisuje m.in. moment odnalezienia zwłok arabskiego urzędnika. Roi się tutaj od mnóstwa zbędnych wulgaryzmów i kolokwializmów, co stoi w dużym kontraście do słownictwa pozostałych rozdziałów. Niestety nie wnoszą one za dużo do treści, a raczej ukazują, że pobyt w wojsku nie służy zbyt dobrze ani pisarstwu, ani refleksji. Fragment o Iraku można ewentualnie poczytać tutaj<<<. Gdyby nie ten rozdział książka byłaby naprawdę idealną lekturą.
Podsumowując – gorąco polecam! Ale radzę ominąć strony 78-99, chyba że ktoś jest zainteresowany w jaki sposób żołnierze reagują na pojawienie się zasięgu telefonii komórkowej w Kuwejcie – „Jest! Kurwa! Jest!” (s. 86).
Szymon Zdziebłowski











