Napisz do nas!

redakcja@archeologiaegiptu.pl

Nasi Partnerzy

Delta Królów

Szymon Zdziebłowski

10.X.2008r.

Egipt w świadomości wielu osób to bezbrzeżne piaski pustyni, piramidy i Sfinks. Definitywnie pustynna kraina, przecięta wstęgą życiodajnego Nilu. Rzadko zdajemy sobie sprawę, jak wielkie znaczenie miała i ma nadal, jakże nie pasująca do tego schematu, skąpana w zieloności Delta Nilu. Albo raczej Delta Królów

Obszar Delty nigdy nie zachęcał badaczy do eksplorowania. Panowało przekonanie, że najciekawszych odkryć można dokonać w Górnym Egipcie lub w rejonie nekropolii memfickiej, gdzie położone są słynne piramidy, nieopodal dzisiejszego Kairu. Delta zniechęcała, gdyż na powierzchni ziemi nie były widoczne spektakularne ruiny. Obszar ten od tysiącleci był porozcinany siecią kanałów nawadniających. Śmiało można go nazwać spichlerzem państwa faraonów, co zdaje się potwierdzać sam „ojciec historii” Herodot, który zawitał w Egipcie w V w. p.n.e. i stwierdził: „Albowiem jasne jest dla każdego rozumnego człowieka, choćby przedtem o tym nie słyszał, a tylko spojrzał na kraj, że ta część Egiptu, do której Hellenowie żeglują [Delta Nilu], jest dla Egipcjan ziemią świeżo pozyskaną i darem rzeki, a nawet jeszcze kraj powyżej jeziora na odległość trzech dni żeglugi, o którym owi kapłani niż już takiego nie opowiadali, jednaką ma naturę.” Panuje tu inny klimat niż w południowej części Egiptu – jest zdecydowanie chłodniej i bardziej wilgotno. Większość osad z czasów faraonów i ich poprzedzających leży obecnie głęboko pogrzebanych w mule naniesionym przez życiodajny Nil. Budynki fundowano na piaszczystych „wyspach” (tzw. turtle backs), jedynych, w tamtych czasach, niezalewanych miejscach w okresie wylewu. Pozostałości architektoniczne często znajduje się pod obecnym poziomem morza co zdecydowanie utrudnia lub wręcz uniemożliwia badania archeologiczne.
Były też inne trudności. W 1912 roku Howard Carter wraz z lordem Carnarvonem rozpoczęli wykopaliska w Sakha (Ksois). Tak, tak – to ten słynny duet w dziesięć lat później wygrał los na loterii i odkrył grobowiec Tutanchamona – 62. grobowiec w Dolinie Królów. Kolejnym, zidentyfikowanym w 2005 roku jest KV 63. Po dwóch tygodniach zacni panowie opuścili stanowisko nie tylko zniechęceni marnymi rezultatami prac, ale także liczną populacją kobr i żmij jadowitych czających się wśród trzcin.

Inni nie szukali specjalnie a znajdowali. I tak w 1799 roku na północ od Rosetty (el-Rashid) podczas prowadzenia prac fortyfikacyjnych na nabrzeżu, na wypadek brytyjskiego desantu, żołnierze pod kierownictwem porucznika Pierra Françoisa Xaviera Borcharda znaleźli klucz… Wytrych do oczytania hieroglifów z którego skorzystał dopiero Jean-François Champollion w 1822 roku. Był to słynny Kamień z Rosetty na którym trzema rodzajami pisma (dwoma w języku egipskim – pismo hieroglificzne i demotyczne oraz w grece) odnotowano rocznicę panowania Ptolemeusza V (196 r. p.n.e). Ostatecznie umocnienia na niewiele się zdały i „klucz” przejęli w wyniku działań wojennych Brytyjczycy. Obecnie znajduje się w Muzeum Brytyjskim w Londynie.

„Kamień z Rosetty” jest jednym z najcenniejszych eksponatów w Muzeum Brytyjskim. Zawsze kłębi się przy nim tłum gapiów z aparatami fotograficznymi. Wydawałoby się, że będzie w Anglii już zawsze. Losy zabytku mogą jeszcze być dość zawiłe, gdyż w 2005 roku szef egipskiej Najwyżej Rady ds. Starożytności dr Zahi Hawass rozpoczął szeroko zakrojoną kampanię, która ma na celu odzyskanie zabytków jakie opuściły ziemię egipską w sposób nielegalny. A są ich tysiące! Przecież w XIX wieku masowo wywożono mumie, trumny, figurki, nawet obeliski w zasadzie bez żadnej kontroli. Wiele kolekcji muzealnych opiera się na tych zbiorach. Hawass chce rozliczyć bardzo dawne grzechy Europejczyków.
Wróćmy do odkryć na obszarze Delty. Złoto – wieść o jego odkryciu elektryzuje niezależnie od szerokości geograficznej. Ostatnie spektakularne odkrycie na interesującym nas obszarze, kiedy znaleziono dużą ilość tegoż kruszcu miało miejsce blisko 70 lat temu w starożytnym Tanis<<<. Pomimo że było to wydarzenie absolutnie spektakularne – Paul Montet zidentyfikował kompleks królewskich grobowców nietkniętych ręką rabusiów. Były to miejsca spoczynku sześciu władców XXI i XXII dynastii: Psusennesa, Amenemope (993-984 r. p.n.e.), Osorkona II (874-850 r. p.n.e.), Szeszonka III (825-773 r. p.n.e.). W przypadku dwóch pozostałych nie udało się określić ich właścicieli. Co ciekawe w grobowcu Psusennesa I umieszczono w późniejszym czasie także srebrną trumnę Szeszonka II. Natomiast w grobowcu Osorkona II zidentyfikowano sarkofag Takelota II (850-825 r. p.n.e.). Wewnątrz kompleksu pośród niezliczonych skarbów były cztery złote maski, trumny wykonane ze srebra, misternie stworzona biżuteria z wieloma aplikacjami w postaci złota, lapis lazulit i fajansu. Znaleziono też cztery miniaturowe trumny wykonane ze srebra w których umieszczono organy zmarłego. Podobnego odkrycia dokonano w grobowcu Tutanchamona, z tą różnicą, iż w tym drugim przedmioty wykonano ze złota. Przedmioty nie mają analogii. Niestety nie udało się wydobyć na światło dzienne żadnych przedmiotów codziennego użytku – stołków, gier, łóżek, ubrań. Z całą pewnością w momencie śmierci faraonów wyposażono ich we wspomniane dobra. Klimat Delty jest bezlitosny dla zabytków stworzonych z materiałów organicznych. Po prostu rozsypały się w pył na długo przed nadejściem naszej ery. To samo tyczy się zwłok. Alfred Lucas (chemik który wcześniej pracował podczas eksploracji grobowca Tutanchamona) podjął się zabezpieczenia szczątków Szeszonka II. Ich stan był fatalny, więc Lucas obłożył mumię… lokalnymi gazetami po czym całość zalał gipsem.

Sensacją na skalę światową było odkrycie w Dolinie Królów pojedynczego grobowca pośledniego faraona. W przypadku wyników eksploracji Monteta powinno dojść do podobnego rumoru. Tak się jednak nie stało. Dlaczego? Nieszczęśliwie dla archeologa trafił on na grobowce w 1939 roku, po jedenastu latach prac w Tanis. Sytuacja polityczna w Europie była groźna. Montet kontynuował prace aż do czerwca 1940 roku w wielkim pospiechu. Targały nim sprzeczności – co rusz natykał się na zapieczętowany grobowiec. A może pozostawić go i przebadać później kiedy okoliczności będą bardziej sprzyjające? – zastanawiał się. Tak się jednak nie stało. Cały kompleks zgodnie z życzeniem króla Faruka, i w jego obecności w kluczowych momentach, przebadano. Nie było mowy o drobiazgowych badaniach. Przykładowo bogaty grób Psusennesa opróżnił w ciągu dwóch tygodniu. W normalnych warunkach prace mogłyby trwać nawet ponad rok.

Montet powrócił do Tanis w 1946, ale kolejne odkrycia nie były w stanie przyćmić poprzednich. Tanis do dziś pozostaje miejsce absolutnie niedocenionym przez światową opinię publiczną. Chociaż w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku zaproponowano masowemu odbiorcy alternatywną wizję dziejów miasta. Wtedy Steven Spielberg w sequelu przedstawiającym przygody awanturniczego archeologa, Indiany   Jonesa   -   „Poszukiwacze   zaginionej   arki”,   zlokalizował   miejsce   ukrycia   Arki Przymierza właśnie w Tanis, a za wielką akcję mającą na celu przechwycenie cennego zabytku mieli odpowiedzialni być hitlerowcy. Ciekawe że operacja jej wydobycia miała miejsce w czasie wtedy, gdy naprawdę w tym samym miejscu działał Montet… Można zatem stwierdzić, że sprawiedliwości stało się zadość – Tanis jest sławne!

Powróćmy do rzeczywistości, ale pozostańmy przy legendarnych miastach. Aleksandria. Miasto ufundowane przez macedońskiego władcę od którego imienia pochodzi nazwa miejscowości – Aleksandra. Pomimo że już wcześniej było wiadomo, że w porcie wschodnim leżą tuż przy nabrzeżu gigantyczne posągi to dopiero w 1994 roku Jean-Yvess Empereur i Frank Goddio przeprowadzili regularne prace badawcze połączone dokumentacją i z wydobyciem licznych, spektakularnych zabytków – posągów, kapiteli, kolumn, wraków starożytnych okrętów czy granitowych elementów architektonicznych, które niegdyś być może tworzyły jeden z siedmiu cudów świata starożytnego – latarnię z Faros. Wszystkie odkryte zabytki można datować na okres ptolemejski (332 – 30 lat p.n.e.). Była to operacja na wielką skalę. Wzięło w niej udział kilkudziesięciu archeologów-płetwonurków. Zidentyfikowano około 300 wielkich bloków. Nie było mowy o wyeksplorowaniu wszystkich. Ale badacze jak na każdym stanowisku archeologicznym wykonali dokumentacje, może trudno w to uwierzyć… zarówno rysunkową jak i fotograficzną. Było to wydarzenie bez precedensu w archeologii Egiptu. Charakteryzując wiekopomne odkrycia w Aleksandrii nie można zapomnieć o Kom el-Dikka, gdzie polscy badacze są obecni od kilkudziesięciu lat. Najbardziej znakomitym plonem ostatnich badań są sale wykładowe starożytnej uczelni datowanej na 2. poł. V-VI wiek, którą odkrywca – dr Majcherek – określa jako „Oksford starożytności”. Jest to, jak dotąd, najstarszy i największy znany kompleks tego typu z obszaru akwenu śródziemnomorskiego.

Gdy opisujemy wyjątkowe badania w Delcie nie może zabraknąć na tej spektakularnej liście, badanego przez polską misję wykopaliskową, Tell el-Farcha. Podczas sezonu 2006 odkryto relikty dwóch złotych figur datowanych na okres predynastyczny, które dziś zajmują honorowe miejsce w Muzeum Egipskim w Kairze. Ale Tell el-Farcha to temat na oddzielny artykuł…

Trudno nie zaprzeczyć-romantyzm piasków pustyni, które otaczają piramidy czy Nekropolę Tebańską - przemawia do wyobraźni. Nie zapominajmy jednak o Delcie, która pod swoją urodzajną, aluwialną glebą, skrywa nadal, kto wie czy nie większe skarby niż pozostałe regiony kraju faraonów…

Podziel się:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip

REKLAMA

Polecamy wyjątkowy film o Egipcie!